Powiększ czcionkę za pomocą skrótu klawiszowego CTRL +, a pomniejsz za pomocą CTRL -

Winów

          Nie ma pewności, kiedy na wzgórzach nadodrzańskich posadowiony został Winów.  Pierwsze informacje o wsi w źródłach pisanych pojawiają się w roku 1412, jednocześnie wymienia się nazwisko dziedzicznego już wówczas właściciela wsi: Mathias Schan von Gorzicz (Maciej Schan z Gorczyc). Fakt wymienienia Winowa jako dóbr dziedzicznych zdaje się sugerować na znacznie głębiej zanurzone w historię dzieje wsi. Położony na wzgórzach, w miejscu, gdzie jak głosi tradycja w pogańskich jeszcze czasach miał być „Święty Gaj”, rozsiadł się Winów na wysokości ok. 194 m.n.p.m. Podobno tej samej wysokości sięgają wieże kościoła Św. Krzyża w Opolu. Dzisiejsza nazwa wsi zdaje się wskazywać na istniejącą tu kiedyś uprawę winorośli - rzeczywiście na południowych, nasłonecznionych stokach „Babiej Góry” (pasmo Winowskich Wzgórz) krzew ten przed wiekami uprawiano, nigdy jednak nie była to produkcja porównywalna do tej z Szampanii. Według pokutującej wciąż jeszcze tradycji, pierwszym, który zainicjował uprawę winorośli na zboczach „Babiej Góry” miał być zapomnianego już imienia „Raubritter” (rycerz-rabuś). Inna wersja głosi, że pierwszymi właścicielami winnic byli „biali” zakonnicy - być może norbertianie z Czarnowąs, którzy przybyli w okolice Opola już 1228 r. i gospodarowali z dużym talentem na tych ziemiach nadanych im przez księcia Kazimierza, syna Mieszka Plątonogiego.
Późną wiosną i latem na łąkach Winowskich Wzgórz rozkwitają wielkie połacie ostów. 
foto: Krzysztof Duniec Nikt już nie zweryfikuje tych hipotez. Podobnie niesprawdzalne są echa o istniejącej na winowskim wzgórzu w bardzo wczesnym średniowieczu obronnej stanicy, której zadaniem była obrona południowej i zachodniej flanki Opola. Załoga stanicy nie miała dobrej opinii - tyleż broniła szlaków, co łupiła ciągnących tędy kupców. Legenda głosi, że kiedy raubriterzy najeżdżali wsie i przysiółki kobiety chroniły się w lasach okolicznych wzgórz. Pamięć tamtych najazdów przetrwała w nazwie dzisiejszej „Babiej Góry”. Niepokoje nie omijały Winowa i w późniejszych wiekach. Najbardziej ponury czas to wojna trzydziestoletnia (1618-1648), pasmo klęsk i pożogi. Spłonęło wówczas Opole, spłonął Winów, podobnie jak inne wsie i miasta Opolszczyzny. Prochy z tamtych odległych już czasów kryje ziemia winowskiego cmentarza. Tu też pochowany został o. Alojzy Liguda, błogosławiony ziemi opolskiej, urodzony i wychowany w Winowie.
Willa Księżnej Luizy 
foto: Krzysztof Duniec Bujną historię ma ulokowana na wyniesieniu tzw. „Willa Księżnej Luizy” (Luisenhoehe). Pobudowana przez rodzinę Pietrzyków na początku minionego wieku, przez lata była najokazalszą posesją w okolicy. W tamtych latach willa była składową rozciągających się na południowy zachód terenów rekreacyjnych. Dziś po romantycznych ścieżkach, oczkach wodnych i stylowych altankach nie ma już śladu. „Willa Księżnej Luizy” wciąż jednak pozostaje własnością trzeciego już pokolenia Pietrzyków i czeka na lepsze czasy.

Winowskie Wzgórza
: Pośród Winowskich Wzgórz rozciągają się bogate w ryby stawy 
foto: Krzysztof Duniec Łagodnie pofałdowane Winowskie Wzgórza w dolinie Prószkowskiego Potoku, to miejsce w niedalekiej jeszcze przeszłości w całości niemal porosłe lasami. Dziś pozostały z nich mizerne resztki, krajobraz jednak wciąż urzeka urodą. Nie ma tu unikatowych gatunków roślin, ale kępy zadrzewień i wilgotne łąki wokół stawów rybnych, to miejsca tętniące życiem - wiją tu gniazda świergotki, świerszczaki, strumieniówki, remizy, a widuje się również dziwonię nie gnieżdżącą się na Opolszczyźnie nigdzie indziej. Warte uwagi są również suche łąki na szczytach Winowskich Wzgórz, tylko tu jest szansa podpatrzyć kląskawkę, która podobnie jak dziwonia lęgnie się tylko w tym rejonie województwa. 

Kaplica 
foto: Krzysztof Duniec "Kaplica biednej duszy"
Kapliczka na winowskim cmentarzu. Niewiele o niej wiadomo. Styl zdaje się wskazywać, że wzniesiona została w połowie XIX wieku, niejasne natomiast pozostają przyczyny jej ufundowania. Miejscowa tradycja do niedawna jeszcze głosiła, że kapliczkę wzniesiono w intencji „biednej duszy”. Dlaczego biednej, nie wiadomo. Być może chodziło o spokój duszy kogoś zmarłego nagłą, bądź przedwczesną śmiercią. Na prawo od kaplicy, grób rodzinny błogosławionego Alojzego Ligudy.

Grób bł. Ligudy
Błogosławiony o. Alojzy urodził się w Winowie, 23 stycznia 1898 roku jako szóste, przedostatnie dziecko w starej śląskiej rodzinie Wojciecha i Rozalii Ligudów. Po ukończeniu szkoły elementarnej w Górkach, w 1913 rozpoczął nauki w niższym Seminarium Misyjnym w św. Krzyża w Nysie-Górna Wieś. Dalsze plany pokrzyżowała pierwsza wojna światowa. Nie tylko jemu. Na front z domu Ligudów pomaszerowali czterej bracia. Los oszczędził tylko Alojzego, dwaj zginęli, jeden wrócił jako inwalida.
Grób Ligudy 
foto: Krzysztof Duniec W roku 1920 Alojzy składa egzamin maturalny i zgłasza się do nowicjatu Zgromadzenia Słowa Bożego w Międzynarodowym Seminarium Misyjnym św. Gabriela pod Wiedniem. W 1927 roku przyjmuje święcenia kapłańskie z rąk metropolity wiedeńskiego ks. kardynała Fryderyka Gustawa Pffila. Msza prymicyjna młodego werbisty odbyła się w kościele św. Krzyża w Opolu, 6 lipca tego samego roku. Nie spełniły się jednak marzenia o. Alojzego o pracy misyjnej w Chinach i na Nowej Gwinei. Przełożeni zdecydowali, że młodzi, gruntownie wykształceni werbiści niezbędni są również w Polsce - pierwszym przeznaczeniem o. Ligudy stanie się praca wykładowcy w Zakładzie Misyjnym św. Józefa w Górnej-Grupie koło Grudziądza. Musiał być wybijającym się wykładowcą jeśli po dwóch latach praktyki skierowany został na filologię polską w Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Gdy w 1933 roku, w Niemczech do władzy dochodzi Adolf Hitler i jego narodowisocjaliści, ks. Liguda składa wniosek o przyznanie polskiego obywatelstwa. Otrzymuje je w marcu 1933, a trzy lata później broni magisterium i wraca do pracy dydaktycznej. W dniu wybuchu II wojny światowej jest w Górnej Grupie rektorem. Już w październiku 1939 r. Dom Misyjny św. Józefa zostaje zamieniony przez okupanta w obóz internowania dla dziesiątek polskich księży. Rok później o. Liguda, podobnie jak inni księża i zakonnicy zostaje wywieziony, na początek do Sachsenhausen, a potem do Dachau. Staje się numerem 22604. To już końcowa stacja jego życia. Ci, którzy doczekali wyzwolenia zachowali pamięć o nim, jako o człowieku wybitnej dzielności i odwagi. Nie przyjmie propozycji podpisania volkslisty, nie pójdzie na żadną formę kolaboracji z władzami obozu, do końca będzie chronić słabszych i niezależnie od potworniejących z każdym tygodniem warunków życia, będzie spełniać swoją posługę. Wczesnym rankiem 8 grudnia 1942 roku o. Liguda załadowany zostaje na samochód i wywieziony w niewiadomym kierunku. Okoliczności jego śmierci długo były nieznane. Prawdę o nich ujawnił w 1993 roku zamieszkały w USA, ks. Bernard Goebel, świadek ostatnich godzin ks. Alojzego - zginął pod Monachium zamęczony w trakcie barbarzyńskich eksperymentów pseudomedycznych. Zwłoki spalono w krematorium w Dachau 12 grudnia 1942. Kilka dni później prochy – glinianą urnę z numerem 22604 - przesłano do Winowa. O. Alojzego Ligudę pochowano bez rozgłosu, w grobie ojca, Wojciecha Ligudy. Beatyfikacja o. Alojzego odbyła się 13 czerwca 1999 r.